niedziela, 9 sierpnia 2015

Zły dzień

   7 sierpnia 2015 

Szczerze, to nie mam zbyt wielkiej ochoty spędzać tego dnia w takich a nie innych warunkach.
  Leżę na wielkim, wręcz ogromnym kocu. Na soczysto żółtej trawie (dawno nie padał deszcz i trawa zżółkła...). Nie jest przyjemnie. W prawdzie koc jest ogromny, ale trawa na której przyszło mi leżeć nie jest zbyt wygodna. Twarda, szorstka, sucha...



   

                                      Czytanie to jedyna rozrywka na dziś, choć nie mam do tego "weny". Czasem aż mnie ciągnie do książki, ale nie mam czasu ani nastroju do czytania. A kiedy przyjdzie mi czytać, bo muszę to tylko otwieram książkę i patrzę na litery które po jakimś czasie zamieniają się w czarne plamki. Wmawiam sobie że czytam, choć tak nie jest. Tylko patrzę. Wmawiam sobie że wiem co jest tam napisane, choć nie mam zamiaru nawet tam spojrzeć. Tę książkę czytałam już wiele razy więc jestem przekonana że dobrze ją znam i litery zamienione w słowa nie są dla mnie obce. A jednak.  Nie mam zielonego pojęcia co tam pisze i nie wiem czemu, ale mam wrażenie że zanikam.

Po prostu od środka jakaś siła mną miota i nie chce przestać. To dziwne, wręcz niebezpieczne uczucie, które po chwili pochłania całą mnie. I czuję się pusto... Na to wszytko wychodzi moja siostra i psuje mi chwile myślenia. Zaczyna gadać i gadać i gadać... I nie przestaje. To zbyt monotonne gadanie aby coś zrozumieć. I na koniec jeszcze pytanie, które mnie rozbraja :
- "Co robisz?" - nieee... Byłam zbyt nadąsana i marudna by odpowiedzieć. Ale nie było wyjścia, jesli powiem to zagada mnie do reszty i koniec z moimi myślami... Jeśli zaś nic nie powiem będzie za mną łaźić i gadać i pytać i mnie denerwować. Tak źle i tak nie dobrze! Trzeba coś wymyślić. Szybko, mam kilka sekund na zastanowienie (tyle myśli że...) Nie miałam innego pomysłu jak tylko powiedzieć jej coś żeby poszła domu i odczepiła się.
- Idź do domu, jestem zajęta. - acchh... Dlaczego mam tak nieposłuszną siostrę?
Zlekcewarzyła mnie i położyła się obok mnie, z tej nie zbyt wygodnej strony. Nogi wystawały jej na obrzydzającą trawę, a ja musiałam to znosić.
- Nie słyszałaś? Jestem ZAJĘTA. - mój ton był co raz bardziej zły, wściekły, już nie potulny i namyślający się. Miałam jej dość. Nie mało jej było że przez 300 dni w roku (bo nie przez 365.. na szczęście) goni za mną po szkole? Teraz to się zmieni. Ja idę do gimnazjum, a ona zostaje w podstawówce i nawet nie wiecie jak się cieszę !!
Ale do rzeczy. Ola leży obok mnie i macha rękami (chyba po to aby złapać jakąś muchę...).
Po chwili nie miałam już czasu, nerwów, ani siły znosić to okropne machanie :

- Olka idź do domu i porysuj sobie! - Byłam zła. Już nerwy mi puszczały, nie...
- A dasz mi za to cukierka..? - stary wykręt, którego już dawno moja siostrzyczka nie używała. I co wy byście zrobili na moim miejscu? Marnować jednego cukierka żeby mieć spokój, czy tolerować tę małą zołzę i mieć słodycze na potem..? Mam wiele cukierków, czekoladek, żelków... Dam jej jednego i będzie dobrze :D
- Ale nie pokarzesz mi się na tym kocu już dziś, zrozumiałaś? - trzeba postawić tej małoletniej dziewczynce jakieś zasady. Przecież nie dam jej słodyczy po to żeby za 5 minut znowu tu przyszła.

- Dobra, nie przyjdę ale za 4 cukierki! - co za tupet trzeba mieć żeby prosić mnie o 4 cukierki! Ale cóż... Nie, nie nie! Nie mogę dać sobą zmanipulować.
- Przyjdź wieczorem do mojego pokoju to się policzymy. - tu ją mam! Jak się zgodzi to bede mogła nawet wszystkie cuksy mieć w komplecie.  Hahha... !!

- Cztery cuksy. Albo tu zostaję. Teraz chcę! - Olka prawie sie popłakała... Nie, no!!
Na początku leżałam a teraz mam jeszcze słuchać krzyku jakiejś dziewczynki ktora nie odróżnia mnożenia od dzielenia..?! To za wiele jak na jedną godzinę...
- Dostaniesz za chwile, i nie rycz mi tu. - byłam zła, wściekła i wyprowadzona z równowagi. Sama chciałam się rozpłakać ale to chyba nie wpłynęłoby na moją korzyść.
- Dobra to ide. I tak na dworze jest zbyt gorąco. - I poszła... Nie dało sie od razu iść...? A zresztą!! Najwazniejsze że w końcu poszła sobie.

(..) Resztę dnia przeleżałam nieruchomo ( nie licząc obiadu i kolacji) patrząc w książkę. I jak zwykle (tego dnia) wmawiając sobie że czytam i rozumiem te słowa...


Kolejny raz już Przepraszam !! Za to że post taki długi, taki wyszedł. Chyba rozumiecie? Po  leżeniu na takiej trawie i na takim kocu musiałam się gdzieś wypisać o tym, odstresować się i oderwać od tego !! 

Pozdrawiam!
Czekam na więcej obserwatorów! Dodawajcie się w gadżecie "DOŁĄCZ : )" 

Znalezione obrazy dla zapytania thank you Dziekuję za tle wyświetleń !!  

9 komentarzy:

  1. Ach te młodsze rodzeństwo ;) Może i nieposłuszna ta twoja siostrzyczka, ale wyobraź sobie, że nie ma jej na tym świecie... Bardzo bym chciała mieć siostrę albo brata. Niestety jestem jedynaczką :/ Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem :) znam to. Też kiedyś chciałam mieć siostrę albo brata i... Mam siostrę :)
      Kocham ją i nie wyobrażam sobie zycia bez niej. Tylko dlaczego zawsze psuje mi te najlepsze chwilę..? ;D jedni powiedzą "śmieszne" ale ja mowie zdecydowanie "złośliwe" !!

      Usuń
  2. Ach, ja mam starsze rodzeństwo. Ale nie jestem aż taka :D
    http://zapiski-nastolatki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh ;D też bym taka nie była, ale cóż...

      Usuń
  3. To, że post długi to wielki plus :D Bardzo szybko się go czytało, jest bardzo wciągający :D Każdy ma gorsze dni, kiedy nie wie co się z nim dzieje, nie wie co ma robić i jest zły nie wiadomo na co...dokładnie rozumiem jak wkurzające być młodsze rodzeństwo....sama mam młodszego siostrzeńca, który mieszka ze mną i traktuje go jak brata...często się na nim wyżywam jak coś mi nie pójdzie. Ale każdy jest tylko człowiekiem, a ludzie już tak mają :D Ty tak świetnie wszystko opisujesz....cudownie :D Pozdrawiam :D :D :D
    ludziesamotni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Och! Coś wiem o młodszych siostrach, ja zostawiłam moją w podstawówce dwa lata temu... nic się nie zmieniło, w domu wciąż jej wszędzie pełno. Pewnie gdyby było inaczej to smutno by było bez niej. Dialog opisany w poście znam dobrze z własnego doświadczenia. Są takie dni, kiedy potrzebujemy samotności na chwilę przemyśleń, a to to przyłazi i gada :P

    http://kruczoczarnyblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam to. Tyle że jestem jedynaczką ale jak czasami na tydzień, dwa... przyjedzie do mnie jedna z moich kuzynek... myślę że wybuchnę.
    Nie wytrzymuje z emocjami xD
    http://meidej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń